Maj 23, 2018

Dzień w Barbershop Brzytwa

Do barber shopu trafiłem z polecenia. Nie bywałem wcześniej w tego typu lokalach, zawsze obcięcie włosów kończyło się 15 minutową wizytą u fryzjera (nie licząc czekania w kolejkach).

Tym razem postanowiłem spróbować czegoś innego. Będąc w studiu tatuażu zapytałem kolegę z pięknie wystylizowaną brodą gdzie chodzi ją przycinać. I tak trafiłem do Brzytwy.

PIERWSZE WRAŻENIE

Z zewnątrz lokal wyróżnia się na tle starej zaniedbanej kamienicy bardzo pozytywnie, po przekroczeniu progu usłyszałem miłą dla ucha, nastrojową muzykę, z tego co pamiętam był to utwór „Spell on You” stąd towarzyszy on dzisiejszemu wpisowi 🙂

W parze ze świetną muzyką dał się zauważyć ciekawy wystrój, a uśmiechający się Justice Uzor z Nigerii był „kropką nad i” 😉
Tego dnia nie udało mi się usiąść na fotelu, ponieważ obowiązuje tutaj konieczność wcześniejszej rezerwacji, usiadłem jednak na chwilkę i przyglądając się pracy zgranego już na pierwszy rzut oka zespołu uśmiechniętych ludzi, decyzja mogła być tylko jedna „proszę mnie zapisać i to koniecznie do Justice” 🙂

GODZINA MĘSKIEGO SPA

Gdy nadszedł ten dzień usiadłem wygodnie w fotelu, Justice zrobił krótkie rozeznanie czego od niego oczekuję i przystąpił do… no właśnie nie mogę napisać do pracy, bo to nie była zwykła praca, to był cały rytuał obcinania, czesania, golenia, wmasowywania coraz to innych kosmetyków o bardzo ciekawych zapachach. Całość tzw. combo trwała około 60 minut i muszę przyznać, że była to naprawdę bardzo mile spędzona godzina.

Uważam, że każdemu facetowi należy się chwila relaksu, a w tym miejscu jest to stuprocentowa gwarancja, że ten relaks się uda. Dlatego na drugiej już wizycie zaproponowałem Bartkowi, że z wielką przyjemnością uwiecznię fragment dnia spędzonego w jego barber shopie.

Zapraszam do galerii koniecznie z dźwiękiem 🙂

 

 

You might also like